Rozprawmy się z kilkoma argumentami:
Po pierwsze
"Ceny mieszkań będą rosły, jeśli deweloperzy na dłuższy czas wstrzymają się z budową nowych bloków."
Cytowany pan Grott jest prezesem bydgoskiej kancelarii nieruchomości więc sprawdziłem ofertę na rynku wtórnym w Kujawsko-Pomorskim. Wynik to niemal 14 tys. mieszkań na sprzedaż. Dla Warszawy rynek wtórny to przyprawiająca o zawroty głowy liczba niemal 200 tys. (liczyłem cyferki nie mogąc uwierzyć). Stąd pewnie bierze się zapotrzebowanie i popularność takich wpisów na blogach, a nawet całych blogów poświęconych tematowi. Nie zapominajmy więc o drobym szczególe jakim jest rynek wtórny.
Po drugie
"Obniżki oscylują na poziomie 10-15 proc. W efekcie zakończyła się patowa sytuacja, w której klienci czekali na dalsze spadki, a deweloperzy na koniec kryzysu."
Klienci raczej dalej czekają, a wspomniana obniżka zniszczyła wpajaną w nas od lat wiarę, że ceny nieruchomości mogą tylko rosnąć.
Po trzecie
"Deweloperzy sparzyli się na kryzysie i teraz praktycznie nie rozpoczyna się żadnych nowych inwestycji. Gdy wyczerpią się aktualne rezerwy, mieszkania znowu mogą stać się towarem deficytowym."
Mój przykład z Irlandii. Tutaj kryzys na rynku mieszkaniowym zaczął się długo przed jakąkolwiek korektą w Polsce. Wszystkie praktycznie budowy stanęły, a deweloperzy nie bankrutują tylko dlatego, że postępowanie komornicze i wyprzedaż zajętego majątku obnażyłaby prawdę o prawdziwej wartości nieruchomości, czyniąc natychmiast niewypłacalnym każdy Irlandzki bank. Sytuacja, której z naturalnych względów, rząd stara się za wszelką cenę uniknąć."
Ciekawa strona dafwatch od kilku lat monitoruję liczbę ofert dostępnych na stronach największego internetowego portalu pośrednictwa nieruchomości www.daft.ie. Wciąż nic nie wskazuje na spadek liczby ofert. Wprawdzie nie ma już gwałtownego wzrostu, ale oferty sprzedaży nieubłaganie trzymają sie na historycznie bardzo wysokim poziomie.

Po czwarte
"Po pierwsze, banki zaczęły rozluźniać surowe obostrzenia przy udzielaniu kredytów hipotecznych."
Banki muszą być i tak przerażone groźbą wzrostu złych długów. Po tym jak do niedawna udzielały 100% kredytów każdemu kto okazywał jakiekolwiek funkcje życiowe. Teraz w zaciszu bankowych gabinetów zaczyna panować strach przed rosnącą armią klientów, którzy co miesiąc z frustracją patrzą jak spora część zarobków ucieka im na spłatę mieszkania, które jest warte tylko 80% wartości kredytu. Niechybnie docierają do naszych banków wskazówki od zagranicznych matek sugerujące większą roztropność. Irlandzki AIB, po swoich traumatycznych przeżyciach na rodzimym rynku ma z pewnością jedną radę dla swojego polskiego przyczółka w BZWBK - ostrożnie z hipotekami.
Po piąte
"Decyzji o zakupie własnego lokum nie można przecież odkładać w nieskończoność. Poza tym przy obecnych cenach warto zdecydować się na transakcję."
Nie zaprzeczam, że posiadanie własnego lokum ma swoje zalety. Alternatywą jest wynajem, opcja moim zdaniem bardziej atrakcyjna w ostatnim czasie. Po co przepłacać za mieszkanie, gdy istnieje prawdopodobieństwo, że za kilka miesięcy będzie ono tańsze. Perspektywa posiadania kredytu, którego wartość jest wyższa od rynkowej ceny mieszkania nie jest zbyt kusząca. Z jednej strony ryzyko zakupu i 30-letniej kredytowej niewoli, z drugiej szeroki wybór mieszkań na wynajem, gdzie ceny spadają jak sugeruje inny niedawny artykuł w gazecie.
Po szóste
"Powrót klientów potwierdzają również deweloperzy. - Obecnie sprzedajemy od 20 do 30 mieszkań miesięcznie, co można uznać za całkiem przyzwoity rezultat - uważa Tomasz Bartosiński, dyrektor ds. handlowych Marbudu, jednego z największych inwestorów w branży mieszkaniowej w Bydgoszczy. - Oczywiście nie jest to rewelacja w porównaniu ze złotymi czasami sprzed 2 lat, gdy tylko na etapie koncepcji budowlanej sprzedawaliśmy blisko 200 lokali miesięcznie."
Z powyższego wynika więc, że popyt zmniejszył się jedynie o 90%, ale przedstawia się to nam jako dobrą informację, gdyż kilka miesięcy temu nie sprzedawało się NIC. Zawsze znajdzie się kilku śmiałków próbujących głębokość wody, sugerujących się optymistycznymi sugestiami w mediach.
Po siódme
"Nasza firma planuje rozpoczęcie budowy 156 nowych mieszkań na Górzyskowie już pod koniec tego roku."
Dyrektor Marbudu, wydaje się czerpać dużo optymizmu z 'punktu szóstego' i decyduje się rzucić kolejne 150 mieszkań na przesączony ofertami rynek. Po jakiej cenie? Który bank pożyczył pieniądze na inwestycję? Szczęścia życzę.
Po ósme
"Prognozy nie są jednoznaczne. Przez najbliższe miesiące ceny nie powinny jednak rosnąć, bo na rynku pozostały jeszcze spore nadwyżki po boomie. Z drugiej strony dalsze spadki też są mało prawdopodobne, bo cena poniżej 4 tys. za metr oznaczałaby dla inwestorów sprzedaż ze stratą."
Zgadzam się, że ceny nie będą rosnąć, NIE ZGADZAM się z twierdzeniem, że nie będą spadać. Ciągle, jak mantrę powtrarza się również zdanie, że kolejnych obniżek nie będzie, gdyż wtedy deweloperzy będą musieli pogodzić się ze stratą. To nie deweloperzy ustalają cenę, zresztą nigdy tego nie robili. Cenę ustala RYNEK. Popytu nie ma, a podaż na rynku wtórnym rekordowa. Prawa ekonomii nieubłaganie sugerują jeden tylko kierunek - W DÓŁ.
------
PS.
Pisałem jakiś czas temu jak możemy rozsądnie wycenić nasze cztery kąty (link do wpisu)- Chętnie przeczytam wasze opinie.
Z innych źródeł: Jak ekspert mija się z prawdą - Antydeweloper

0 comments:
Prześlij komentarz