"To nie Karol Marks uwolnił dzieci i kobiety z szybów węglowych w Anglii. Uczyniły to silnik parowy i nowoczesna technika." - Ronald Reagan
Kolejna odsłona historii mojej hipotetycznej inwestycji. W kolejnych odcinkach próbuję przeanalizować, co by się stało, gdyby w dniu moich urodzin mój ojciec zainwestował równowartość 1 uncji złota w amerykański indeks giełdowy S&P 500.
Po pierwszych pięciu latach (patrz część I-wsza) nie było się czym pochwalić, giełda zmierzała donikąd, a mój tato zapewnie żałował, że nie kupił mi sztabki złota, którego cena eksplodowała w drugiej połowie lat siedemdziesiątych.
W końcówce lat siedemdziesiątych, giełda na pewno nie była tematem towarzyskich rozmów. Najpewniejszym sposobem na dorobienie sobie przydomku nieudacznika było przyznanie się do posiadania akcji. Wszystko miało się jednak wkrótce zmienić. W 1980 roku wybory prezydenckie w Ameryce wygrał Ronald Reagan. Zwycięstwo kandydata partii konserwatywnej niosło za sobą zmianę w polityce ekonomicznej. Liberalne podejście zakładło ograniczoną rolę rządu w funkcjonowaniu gospodarki wyrażoną głównie poprzez niskie podatki, ograniczoną regulację rynku i demonopolizację. W tym samym czasie nowy szef FEDu, Paul Volcker rozpoczął swoją prywatną krucjatę przeciwko inflacji, która spadła z 13.5% w 1981 do 3.2% w 1983.
Stabilne ceny, spadające bezrobocie i szybki wzrost PKB pozwoliły zapomnieć o koszmarach poprzedniej dekady. Michael Jackson dominował listy przebojów, Los Angeles gościło Olimpiadę, na biurkach pojawiły się pecety, a MTV dokonało rewolucji w popkulturze. Mój tato w tym czasie przez niemal dwa lata przebywał w Chicago, ciułając dewizy na potrzeby rosnącej rodziny w domu. Kwitnące USA musiały stanowić niesamowity kontrast z szarą komunistyczną rzeczywistością.
Lata osiemdziesiąte to również rozkwit transakcji wykupu kredytowanego (Leverage Buyout). Takie przejęcia w zrozumiały sposób stały się obiektem krytyki, gdyż zwykle niosły ze sobą drastyczne cięcia kosztów, zwolnienia i bolesną restrukturyzację. Po kilku latach firma lub jej części były ponownie wystawiane na sprzedaż, przynosząc właścicielom gigantyczne zyski. Znana do dziś firma KKR to właśnie wtedy zbudowała swoją pozycję lidera na rynku, podkreśloną przejęciem w 1988 roku amerykanskiego konglomeratu spożywczo-tytoniowego – RJR Nabisco. John Heylar upamiętnił fascynującą historię przejęcia spółki w swojej książce “Barbarians at the gate”.
Oprócz finansów nad głowami nas wszystkich wisiało jednak znacznie bardziej egzystencjonalne pytanie o konkluzję zimnej wojny. Początek lat 80-tych przyniósł zaostrzenie konfliktu między dwoma mocarstwami. Reagan w duecie z Margaret Thatcher nie pozostawili wątpliwości co sądzą o komuniźmie i ZSRR. Określenie innego kraju jako 'imperium zła', niekoniecznie zjednuje przyjaciół po drugiej stronie. W efekcie zegar zagłady, po Carterowskiej odwilży, przesunął się znów nieco bliżej godziny dwunastej.
My w kraju również nie mieliśmy wesoło. 1981 przyniósł nam stan wojenny, kartki żywnościowe i puste półki. Polska bieda była jednak tylko małą częścią kryzysu jaki dotknął komunistyczną Europę. Gnijąca od środka centralnie planowana gospodarka sprawiła, że Związek Radziecki nie był w stanie kontynuować wyścigu zbrojeń. Przegrana wojna w Afganistanie i niskie ceny ropy dopełniły dzieła – Imperium zmierzało ku upadkowi. W Polsce obrady okrągłego stołu wprowadziły nas na drogę ku demokracji i gospodarki rynkowej.
Stabilne ceny, zdrowa gospodarka, koniec zimnej wojny niekoniecznie są przyjacielami złota. Cena kruszcu, która otarła się na początku dekady o $600 za uncję, już cztery lata później była o połowę niższa. Euforia natomiast panowała na giełdzie, a jej kwintesencję stanowią słowa ‘chciwość jest dobra’ z kultowego filmu Wall Street. Inwestorzy byli na plusie przez 9 z 10 lat. W 1983 roku moja inwestycja w akcje z indeksu S&P 500 dogoniła wartość inwestycji w złoto, aby na koniec dekady zyskać imponujące 280%.
Piętnaście lat i tysiąc dolarów na koncie sprawiły, że szedłem z wysoko podniesioną głową pogwizdując melodię z piosenki Pet Shop Boys – Let’s Make Lots of Money.
poniedziałek, 7 czerwca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



0 comments:
Prześlij komentarz