Po długiej przerwie wracam do 'Parkiecika' i mam nadzieję, że znajdę chwilkę czasu, aby dzielić się moimi spostrzeżeniami nieco bardziej regularnie.
Wznowienie blogowania to nie jedyny powrót o jakim dzisiaj wspomnę. Niedawno wraz z całą rodziną zdecydowaliśmy się na przeprowadzkę do Polski. Po tylu latach spędzonych w Irlandii krok ten, wielu z naszych znajomych uznało za rzecz szaloną. Bezrobocie, a jeśli już jakaś praca to za grosze, drożyzna, to tylko niektóre z demonów którymi nas straszono.
Nie wiem, czy mam głupie szczęście, czy może jednak Polacy zbyt pesymistycznie traktują swoje własne podwórko. Ze znalezieniem pracy nie było żadnego problemu, zarobki pozwalają na wygodne życie, koszty utrzymania są sporo niższe od tych w Dublinie. Kilka miesięcy życia w ojczyźnie to z pewnością zbyt krótki czas aby ocenić słuszność tej decyzji, ale na dzień dzisiejszy wygląda na to, że w Krakowie po latach poszukiwań znaleźliśmy swoje miejsce na Ziemii.
Nie jestem też naiwniakiem będącym ślepym na problemy w naszym kraju. Horror otwarcia kwitu wypłaty pierwszej pensji, szybko uświadamił mi na czym polega żarłoczność ZUS-u i jak droga jest 'darmowa' służba zdrowia. W przypadku tego ostatniego dodatkową zniewagą jest fakt, że firma i tak uznała za konieczne wykupienie pracownikom prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego. Chociażby te dwie rzeczy przywoływują słynne stwierdzenie nieocenionego Miltona Friedmana - 'Jeśli płacicie ludziom za to, że nie pracują, a każecie im płacić podatki gdy pracują, nie dziwcie się, że macie bezrobocie'.
Mam jednak wrażenie, że problem wszechobecnego Państwa, które zbyt chętnie wtyka swoje palce we wszelkie aspekty funkcjonowania społeczeństwa dostrzega coraz więcej moich rówieśników i podczas gdy większość krajów w Europie skręca na lewo, nie przekreślałbym szans na to, że Polacy w kolejnych latach zagłosują za ograniczaniem roli Państwa w ich życiu.
Wracając do miłych niespodzianek jakie na nas czekały w Polsce, a bardziej konkretnie w Krakowie. Tani i efektywny transport miejski. Nie wiem jak jest w innych miastach, ale przynajmniej w Krakowie tramwaje, kursują często i w miarę punktualnie. Dublin ponosi pod tym względem sromotną klęskę,
Wszyscy narzekają na brak autostrad, ale i tutaj zrobiliśmy spory postęp w ciągu ostatniej dekady, a sądząc po ilości objazdów i prac drogowych można mieć nadzieję, że będzie lepiej. Może nie tak szybko, jak byśmy tego chcieli, ale w końcu kraj połączy siatka dobrych dróg.
Kraków nie ma się czego wstydzić jeśli chodzi o życie kulturalne i rozrywkę. Kawiarnie, puby i restauracje na Starym Mieście i Kazimierzu tętnią życiem, a ich różnorodność jest testamentem przedsiębiorczości ich właścicieli. Teatry, filharmonia, muzea, festiwale, koncerty - trudno się nudzić. Dla tego wszystkiego tłem jest przepiękna architektura miasta.
Polska, mimo, że wciąż upstrzona koszmarkami jak z bloga raidera jest nieco ładniejsza. Powoli, ale jednak coraz więcej Polaków zaczyna czuć się odpowiedzialnymi, za otoczenie. Świetny przykład to Lanckorona, której mieszkańcy zrozumieli, że dbałość o urokliwą drewnianą architekturę, może sprawić, że ta niewielka wioska stanie się wspaniałym miejscem do życia, mekką artystów i perełką na turystycznym szlaku.
Podsumowywując. Zaryzykuję stwierdzenie, że Polska zmieniła się na lepsze. Fakt tem może łatwo umknąć osobom mieszkającym tu na codzień, jednak okiem kogoś, kto nie mieszkał tu przez ostatnią dekadę widać postęp jaki się dokonał. Mam nadzieję, że mieszkając i pracując w Krakowie, bedę mógł wykorzystać zdobyte za granicą doświadczenie i budować ojczyznę w której cnotami są przedsiębiorczość, działalność społeczna, tolerancja i uczciwość. Jaka jest moja motywacja? - syn który za kilkanaście lat może zapytać - Tato dlaczego wróciłeś ze mną do Polski?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 comments:
Prześlij komentarz