czwartek, 4 sierpnia 2011

Bez dachu nad głową

Wczoraj sprzedałem mieszkanie. Trochę dziwne uczucie. Zanim sprzedaliśmy martwiliśmy się o stan rynku nieruchomości. Rosnący kurs szwajcarskiej waluty i trudniejszy dostęp do kredytów wykluczyła z rynku znaczną część potencjalnych klientów. Dodatkowo, co zauważa dzisiejsza Rzeczpospolita podaż mieszkań jest na rekordowym poziomie.
Jaki będzie dalszy scenariusz. Ja stawiam na dalsze spadki cen nieruchomości. Już od dawna pisałem o tym, że ceny mieszkań w Polsce coraz mocniej oderwane są od rzeczywistości,. W ciągu dwóch lat niewiele się zmieniło, ciągle płacimy za cztery kąty, sumę bliską 10-krotności naszych rocznych zarobków. Stąd jeszcze według mnie 40-50% w dół zanim rynek nieruchomości znajdzie się w równowadzę. Oczywiście może się zdarzyć, że nasze pensje zaczną szybko rosnąć, ale wydarzenia na giełdzie z ostatnich dwóch dni sugerują, że w najbliższym okresie z pracą może być krucho.
Na rynku mnóstwo jest niesprzedanych nowych mieszkań, których deweloperzy coraz bardziej desperacko starają się pozbyć oferując coraz bardziej atrakcyjne promocje. Do deweloperów szybko zaczynają dołączać inwestorzy, dla których motywacją zakupu był wzrost cen. W obecnej sytuacji sytuacja się odwróciła, więc, aby uratować chociaż część zysku trzeba sprzedać, zanim wszyscy zaczną pchać się ku drzwiom. Trzecia fala to będą Ci, którzy znaleźli się w pułapce kredytowej i stoją w obliczu niewypłacalności. Wszystko to sprawi, że prawdziwa fala podaży dopiero przed nami. Specyfiką rynku nieruchomości jest to, że gdy ceny spadają popyt wbrew logice również spada. Niewielu chce dokonać najważniejszego zakupu życia, wiedząc, że za kilka miesięcy ceny będą niższe. W efekcie luka między podażem, a popytem będzie rosła.

Oczywiście rząd będzie starał się za wszelką cenę pompować przekłuty balon. Mamy już regulację spreadów, zaraz przyjdzie pora na kolejną kryzysową odsłonę 'Rodziny na Swoim', potem ulgi dla deweloperów itp. Jak dowiódł przypadek Irlandii dwa lata temu, wszystkie te działania tylko wzmocnią ogrom kryzysu. Będą bankructwa deweloperów, rodziny będą traciły dach nad głową, ceny będą spadały, aż rynek odnajdzie równowagę na dużo niższym poziomie od obecnego.

To wcale jednak nie oznacza, że gotówka jest bezpieczniejsza. Czy czeka nas duża inflacja w związku z tym, że zarówna USA jak i Europa drukuje banknoty na potęgę? Czy kolejna fala kryzysu nie zagrozi wypłacalności banków? Czy odważy się ktoś w obliczu gwałtownych spadków na giełdzie w zakup akcji lub jednostek funduszy? Czy złoto wciąż będzie kontynuowało wzrosty? Czy obligacje skarbu państwa są bezpieczną inwestycją? Przynajmniej jeśli chodzi o mnie, szybko będę sobie musiał na to pytanie odpowiedzieć.

4 comments:

  1. Czesc,
    Jako ze prawdopodobnie rowniez sprzedaje wkrotce swoje mieszkanie - duze miasto, 2 pokoje 55m ale dzielnica.. no nienajlepsza :P - Jakies porady na szybko? A moze masz jeszcze zakladki/linki ktore byly przydatne podczas sprzedazy, i bylbys chetny sie podzielic>?:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Osobiście chyba radzę skorzystać z pośrednictwa agencji, tylko nie zapomnij negocjować prowizji. Dwa procent od ceny sprzedaży to absolutne maksimum. Bądź ambitny, ale realistyczny co do wyceny. Jeśli mieszkanie jest z garażem to podaj ceny osobno za mieszkanie i osobno za garaż. Zadbaj, aby w ogłoszeniu znalazły się dobre zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Mam takie same doświadczenie i przeczucie. Nasze mieszkanie sprzedajemy już ponad pół roku co być może nie jest jeszcze szczytem czekania ale widzę, że idziemy w stronę pata w sprzedaży czyli nie ma nabywców i nie ma zdolności kredytowej a mieszkań zbyt dużo

    OdpowiedzUsuń na zawsze