niedziela, 5 lutego 2012

Bezrobocie - nie chodzi o zwycięstwo, chodzi o walkę

Bezrobocie w Polsce jest problemem - to fakt, z którym trudno polemizowacć. Zaczynam być natomiast podejrzliwy, gdy państwo próbuje wszystkim nam znaleźć zajęcie. Inspiracją do wpisu jest nowy program ministerstwa pracy mającego na celu zmniejszenie bezrobocia wśród młodych.

Najpierw koszty:

"Na pilotaż, który wystartuje jeszcze w tym roku, ministerstwo przeznaczyło ok. 120 mln zł. Na razie nie wiadomo, na ile osób to wystarczy. Jeśli pilotaż się powiedzie, Ministerstwo Pracy chce objąć programem wszystkich młodych bezrobotnych."

Jedyny konkret to 120 milionów naszych podatków. Brak jakichkolwiek kryteriów sukcesu. Co to znaczy 'jeśli pilotaż się powiedzie'? Jak mierzymy efektywnośc? Doświadczenie mówi mi, że pilotaż okaże się sukcesem otwierajac urzędnikom drogę do kolejnych milionów na rozszerzenie programu.

Oczywiście mając z jednej strony ograniczone środki, a z drugiej tłumy potrzebujących muszą być jakieś kryteria wyboru. Tak jak możemy się spodziewać, te są określone nader precyzyjnie:

"Z programu będą mogły skorzystać osoby, które nie ukończyły 30 lat, zarejestrują się w urzędzie pracy po raz pierwszy, a szkołę ukończyły najwyżej dwa lata wcześniej."

Urząd Pracy wybiera więc sobie klientów. Chce młodych, świeżo po studiach, nie dotkniętych wcześniej bezrobociem. Jeśli już musiałbym wybierać wśród bezrobotnych pod względem atrakcyjności dla rynku pracy to też bym tak wybrał. Jeszcze jedno przesłanie za moją tezą, że pilotaż zakończy się sukcesem.

Niektóre ze sposobów pomocy sczęśliwcom jacy załapali się na program, budzą moje kolejne pytania:

"Bon szkoleniowy - 3416 zł (czyli przeciętne wynagrodzenia) do wydania na kursy i warsztaty podnoszące kwalifikacje. Będzie mógł je wybrać z dostępnych na rynku. Z bonu pokryje też koszty ewentualnego dojazdu, noclegu czy badań lekarskich. Pieniędzy nie będzie dostawał do ręki. Urząd przeleje je bezpośrednio na konto firmy prowadzącej szkolenie czy hotelu."

Pierwsze pytanie - dlaczego, ktoś kto dopiero skończył studia potrzebuje od razu kolejnego szkolenia? Czy jego głowa nie powinna być wypełniona przydatną wiedzą, otrzymaną na jednej z państwowych uczelni? Jeśli tak nie jest, to urząd pracy pośrednio oskarża nasz sytem edukacji, który nie potrafi wyjść naprzeciw oczekiwaniom rynku pracy? Czy nie powinniśmy wobec tego przemyśleć naszego systemu szkolnictwa wyższego?
Drugie pytanie - Jakie będą kryteria akredytacji firm szkoleniowych? Czy wybór będzie w dużej mierze dokonany przez pracownika urzędu pracy a nie bezrobotnego? Czy rodzi to możliwości powstawania korupcyjnych układów na linii urzędnik - firma szkoleniowa?



Tak można niemal bez końca punktować program "Twoja kariera - Twój wybór". Nie jest to jednak celem tego wpisu, lecz raczej unaocznienie czytelnikom jak ingerencja urzędników po pierwsze jest droga i nieefektywna, po drugie sztucznie kreuje zwycięzców i przegranych, po trzecie deformuje rynek pracy.



Najlepszą drogą przeciwdziałaniu bezrobociu jest likwidacja barier dla przedsiębiorców. Program "Twoja kariera - Twój wybór" należy widzieć w kontekście niedawno podniesionej składni rentowej płaconej przez pracodawcę. Z jednej strony wydajemy pieniadzę na aktywację bezrobotnych, z drugiej strony podnosimy koszty zatrudnienia, które tak czy inaczej muszą przenieść się na mniejszą ilość miejsc pracy. I tak w coraz większym stopniu zastępujemy mechanizmy rynkowe, coraz bardziej agresywną, uwarunkowaną politycznie i chaotyczną interwencją Państwa. 



Radykalne i skuteczne rozwiązanie to likwidacja urzędów pracy. Zero, nic - w ten sposób nie tylko zmniejszylibyśmy koszty funkcjonowania administracji o pensje tysięcy urzędników, ale również moglibyśmy przeznaczyć pieniądze trwonione na różne programy i bzdurne szkolenia na obniżenie tej cholernej składki rentowej, a może również innych obciążeń dla firm. Byłby to najbardziej skuteczny program w walce z bezrobociem w historii III-ciej Rzeczpospolitej. Zapewniam was jednak, że ta inicjatywa nie wyjdzie nigdy z Ministerstwa Pracy.

1 komentarz:

  1. walka trwa...:) rządzący pokazali jak można doprowadzić kraj na skraj bankructwa patrz Grecja , wątpię aby inne elity się różniły, wszystko jest kwestią czasu , gdzie były mądre głowy przez tyle lat ?

    OdpowiedzUsuń